niedziela, 8 listopada 2015

3.

Dobry wieczór!
Nie bardzo wychodzi mi regularne pisanie, wiem.
Jednak stwierdziłam, że przydałoby się coś napisać, może wrzucić jakieś zaległe fotki..
Za 45 minut północ i dziewiąty listopada, a wraz z nim minie pięć miesięcy od momentu, gdy moja rodzinka pojawiła się na moim profilu i wymieniliśmy pierwszego maila. We wtorek natomiast miną trzy miesiące odkąd tu jestem.
Zdążyłam już przywyknąć, poznać okolicę, obyczaje, trochę się "zamerykanizować". Prowadzę sobie dość przewidywalne, spokojne życie.. Czasem zapominam, że tu jestem. Muszę sobie przypominać "robisz to, o czym marzyłaś przez ostatnie kilka lat, jesteś w miejscu, o którym zawsze marzyłaś".
Dociera to do mnie w najdziwniejszych momentach. Ostatnio dotarło to do mnie, jak wieczorem, przy padającym deszczu wracałam samochodem do domu z kawiarni. Pokonuję tą trasę przynajmniej raz w tygodniu, a dopiero ostatnio pomyślałam "kurcze, jesteś w Stanach".
Z jednej strony czuję się, jakbym była tutaj już rok, a z drugiej strony nie wierzę, że już minęły trzy miesiące. Właściwie minęła już 1/4 mojego wyjazdu.
Od każdego słyszałam, że najgorszy jest trzeci miesiąc, że w trakcie trzeciego miesiąca najwięcej "operek" ma deprechę i załamania. Na szczęście właśnie przekraczam tą magiczną granicę i na razie wszystko jest okej.
Oczywiście nie zawsze jest kolorowo. Są momenty zwątpienia, kiedy chce się wsiąść w samolot, który ląduje gdziekolwiek, byle jak najbliżej domu. Kiedy w domu, w Polsce, dzieje się coś nie tak, a Ty siedzisz i zastanawiasz się, jak możesz zajmować się dzieciakami obcych ludzi, gdy powinnaś być w domu. Nie jest lekko. Ale o tym wiemy od samego początku, zgadzając się żeby wylecieć z kraju na rok.
Nie powiem też, żebym była bardzo szczęśliwa, że zostaję tu na święta. Miałam wielką nadzieję, że uda mi się odwiedzić Polskę, a jak nie Polskę, to chociaż Anglię, ale bilety w okolicach 1500 dolarów to przesada. Planuję więc jakąś wycieczkę tutaj. Może Nowy Jork po raz kolejny, może LA albo SF, może Toronto.. Może coś cieplejszego, żeby się wygrzać.. Zobaczymy.
Z rodzinką jest super. Dogadujemy się, moi host rodzice traktują mnie trochę jak kumpelę, trochę jak córkę, mamy mega dobry kontakt. Zaczynam myśleć nad tym, że ciężko mi będzie wyjeżdżać (tak wiem, zostało mi jeszcze duuużo czasu..).
Trochę imprez było i spotkań, przedstawiłam moim międzynarodowym znajomym Sobieskiego (nie wszyscy dobrze przyjęli...), ale zdecydowanie się starzeję i jestem babcią - wolę sobie pooglądać seriale na Netflixie niż iść na clubbing. ;)
Od ostatniej notki zdążyłam postawić nogę w trzech nowych stanach - na Florydzie, w Alabamie i Tennessee. Na Florydzie byłam z moją rodzinką, spędziliśmy tam niecałe cztery dni. Było wspaniale, gorąco, a gdy w Polsce w niektórych miejscach padał śnieg, ja leżałam w upale na plaży i kąpałam się w oceanie. Byliśmy w Panama City, a dokładniej Rosemary Beach, przepiękne turystyczne miasteczko, idealnie. Dom, który wynajmowaliśmy był nieziemsko piękny (rodzice hostki, którzy są dość "fancy", mieli spędzić ten weekend z nami, jednak nie udało im się dotrzeć, to oni wybierali dom), pogoda świetna, miałam ochotę zostać tam na zawsze. W Alabamie właściwie nie zwiedziłam nic, bo byliśmy tylko przejazdem na/z Florydy, ale mimo wszystko się liczy. Tydzień po wycieczce na Florydę, wybrałam się z Jagodą (http://myimmemorialdream.blogspot.com) na roadtrip do Nashville, TN. Wyjechałyśmy w piątek po południu, zatrzymałyśmy się w przepięknym domku jej hostów w górach (miejscowość Ellijay), gdzie przenocowałyśmy. Najpierw nie mogłyśmy się nagadać, a potem ja nie mogłam spać. :P Udało nam się wygrzebać wcześnie rano (niesamowicie zimno, ale niesamowity wschód słońca) i ruszyłyśmy do Nashville. Zobaczyłyśmy Parthenon, Country Music Hall Of Fame and Museum, potem wybrałyśmy się do naszego hostelu (Nashville Downtown Hostel - polecam!!!). Wieczorem wybrałyśmy się do centrum, pospacerowałyśmy po ichnim Broadwayu - niesamowite miejsce, knajpa na knajpie, w każdej muzyka country na żywo, muzyka na ulicach, muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka. Wszędzie! W niedzielę wybrałyśmy się na śniadanie na mieście, pospacerowałyśmy (było potwornie zimno), a potem, gdy już wyjeżdżałyśmy zahaczyłyśmy o park, w którym pospacerowałyśmy i pogadałyśmy o życiu. :) Miał być ogród botaniczny, ale coś nie mogłyśmy go znaleźć. ;)
Widoki niesamowite po drodze, niestety zdjęcia nie są w stanie oddać nawet połowy.
Teraz trochę zdjęć. :)


tak czułam się o piątej rano po tym, jak zadzwonił budzik.

 po czterech godzinach jazdy - nareszcie! Welcome to Florida!


piękna pogoda i całkiem niezłe drogi. :)

mój pierwszy w życiu widok na ocean. :)  (właściwie to Zatoka Meksykańska)


widok w drugą stronę. 


 wycieczka rowerowa po Rosemary Beach.


a tu już w samym Panama City (nic zachwycającego, Rosemary Beach zdecydowanie ładniejsze)


zahaczyliśmy też o mini golf. :)


a tu już powrót do domu..


 


 wschód słońca w Ellijay i wyruszamy do Nashville!


jak widać :)


Parthenon.

 

ogromny pomnik Ateny.

 

a to już w Country Music Hall Of Fame and Museum. :)












gitara, buty i notatki Johnny'ego Cash'a.

 






Istnieje możliwość, że Jagoda pomyślała, że nie jestem do końca normalna. Za każdym razem jak widziałam coś takiego, jak pocztówka napisana przez Paula McCartneya, rysunek Georga Harrisona, ciuchy, gitary, notatki ludzi takich, jak Johnny Cash, Bob Dylan, Elvis Presley.. piszczałam, jak małe dziecko. Niesamowite uczucie widzieć takie przedmioty na własne oczy.


a to już klimatyczne Nashville.


panorama miasta z mostu John Seigenthaler Pedestrian Bridge.


nasz hostel. 

 



spacer w parku.

 

no i powrót do domu :)


Buziaki! :)

P.S.: Jeśli ktoś chce sobie jakoś wypełnić zimne wieczory, dzielę się moją nową obsesją - serial Criminal Minds. Genialny!!
P.S.2: Wrzucam dużo fotek na instagrama, jakby ktoś był zainteresowany: @easiertobee

2 komentarze:

  1. Szybko ten czas zleciał,ale najważniejsze że u Ciebie wszystko dobrze :)
    www.paulaintheusa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ale bym tam wrocila ! ;)
    spokojne, mysle, ze jestes normalna ! :)

    OdpowiedzUsuń